Syn Maur Towns zostaje żołnierzem i ginie — przynajmniej według wersji, którą otrzymuje matka. Równolegle poznajemy człowieka potrafiącego przywracać poległych do służby. Miéville buduje z tej przesłanki opowieść o instytucji, która chciałaby zawłaszczyć człowieka nawet po śmierci.
Kirkus docenia połączenie grozy, zagadki i psychologii, wskazując, że mimo rozmachu historia zachowuje dynamikę. Nas przyciąga szczególnie zderzenie języka wojskowego obowiązku z żałobą konkretnej osoby. To obszerna lektura dla tych, którzy lubią, gdy nadnaturalny pomysł wyostrza polityczne pytanie: gdzie kończy się prawo władzy do ludzkiego ciała?
Dla miłośników politycznej fantastyki i rozbudowanych historii z grozą.


